red

Ewa Decówna - aktorka teatralna i filmowa. Poznaj ją!

Ewa Decówna - aktorka teatralna i filmowa. Poznaj ją!
red

Aktorka teatralna i filmowa, niezapomniana Teresa Plińska w „Nad Niemnem” czy Maria Sokólska w pierwszym polskim serialu „W labiryncie”.

Urodziła się 23 czerwca 1943 roku w Rypinie. I choć pochodzi z niewielkiego miasta, to jej kariera aktorska bardzo szybko nabrała rozpędu. Ledwie 23 lata od narodzin, w 1966 roku, ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. L. Solskiego w Krakowie, a już 23 października tego samego roku zadebiutowała na deskach Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. Z tą sceną była związana przez rok, do 1967.

Kolejny angaż był już znacznie dłuższy i trwał blisko dekadę. W 1967 roku związała się z Teatrem Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, gdzie miejscowej publiczności przypadła do gustu dzięki niebanalnym rolom dramatycznym. W tym okresie zagrała ich kilkadziesiąt, przede wszystkim dzięki stawiającemu na ambitny repertuar dyrektorowi katowickiej sceny, Józefowi Parze. Regularnie pracę sceniczną Ewy Dec doceniali też krytycy. W Teatrze Śląskim występowała do 1977 roku i do tego czasu wyróżniono ją Srebrną maską w 1967, 1972 i 1977 roku, Złotą maską w 1974 i 1975 roku, a także nagrodą Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach w 1973 roku i nagrodą artystyczną wojewody katowickiego za rok 1973 rok.
W 1977 roku opuściła swoją katowicką publiczność i wyprowadziła się z Górnego Śląska do Warszawy. W tym samym roku podpisała angaż w Teatrze Dramatycznym, z którego w 1989 roku przeszła do Teatru Ochoty.


Większy rozgłos przyniosły jej role filmowe i telewizyjne. I choć nie zagrała żadnej spektakularnej roli pierwszoplanowej, to do perfekcji doprowadziła kreację ról drugo-, a nawet trzecioplanowych.

Debiutowała w 1979 roku w jednym z odcinków „Sytuacji rodzinnych” Juliusza Machulskiego. Wcieliła się w nim w rolę przyjaciółki pary głównych bohaterów.

Prawdziwą popularność przyniosła jej dopiero ekranizacja powieści Elizy Orzeszkowej „Nad Niemnem” w reż. Zbigniewa Kuźmińskiego z 1986 roku.

Z tej produkcji została zapamiętana dzięki świetnie zagranej roli Teresy Plińskiej, starej i naiwnej panny pełnej nieuzasadnionej wiary w wymarzony romans oraz filmowej towarzyszki Emilii Korczyńskiej (w tej roli Marta Lipińska).

Kolejnym etapem jej kariery były seriale telewizyjne. W latach 1988-90 znalazła się w obsadzie aktorskiej serialu „W labiryncie”. Była to pierwsza polska produkcja o cechach amerykańskiej opery mydlanej, przedstawiająca środowisko warszawskich farmaceutów, lekarzy, naukowców i biznesmenów okresu przeobrażeń gospodarczych i ustrojowych przełomu lat 80. i 90. Na jego planie Ewa Dec wcielała się w rolę prawniczki Marii Sokólskiej, przyjaciółki Racewiczów, oraz ich pełnomocniczki.

Serial ten cieszył się wśród telewidzów ogromną popularnością. Jego oglądalność sięgała nawet 16 milionów widzów, co dziś jest już wynikiem niespotykanym.

Kiedy wydawało się, że praca na planie „W labiryncie” otworzy przed Ewą Dec drzwi do naprawdę dużej kariery, ta nieoczekiwanie zniknęła zarówno z teatralnych scen, jak i ze szklanego ekranu.

Okazało się, że ceniąca ponad wszelką miarę prywatność aktorka wyszła za mąż za holenderskiego dyplomatę i razem z nim wyjechała do Holandii.

Zawodu jednak nie porzuciła. Nauczyła się niderlandzkiego dzięki czemu zagrała kilka epizodów na scenach holenderskich teatrów. Do Polski wróciła po śmierci męża.

W latach 2002-2008 zagrała jeszcze na planie serialu „Samo Życie” oraz gościnnie w kilku innych produkcjach. Kilka razy wykazała się również w trudnej sztuce dubbingu.

Ostatnio jednak zaczęła przykładać większą uwagę do wyboru ról i systematycznie wycofywać się z komercyjnej działalności aktorskiej. Trzy lata temu zapytana, czy marzy jeszcze o jakiejś roli odpowiedziała:

„Jeśli byłaby rzeczywiście znacząca, dobra, to czemu nie. Ale raczej nie w serialu, bo tam wszyscy muszą być tacy „gładcy”. Do pewnych ról z pewnością jestem zbyt dojrzała, a do roli babci czuję się zbyt młodzieżowo.”

Obecnie nie jest związana stałą umową z żadnym teatrem. Robi to, na co ma ochotę. Raz zaprezentowała oryginalny wykład na mińskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku, a innym razem wystąpiła przed publicznością z recitalem.

Prywatnie jest szczęśliwą babcią Alinki i Jasi. I jak sama przyznaje jest to jej najpiękniejsza z dotychczasowych ról.

red

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

lubietubyc.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.